Klub Generałów Wojska Polskiego

Bitwa o Monte Cassino

Gen. bryg. dr Władysław Skrzypek

Sytuacja strategiczna.
Bitwa o Monte Cassino uznawana jest za jedną z najbardziej zaciętych, obok walk pod Stalingradem, na Łuku Kurskim, lądowania w Normandii i powstania warszawskiego w czasie II wojny światowej.
Po lądowaniu aliantów na Sycylii w 1943 roku, sytuacja Włoch stała się bardzo trudna. Hitler zmuszony był wesprzeć niepewnego sojusznika na nowym froncie, a po kapitulacji Włoch, Niemcy rozpoczęli okupację kraju. Mimo to alianci zdołali wylądować pod Salerno, zająć Neapol i od tego momentu posuwali się wolno na północ. Po zachodniej stronie Apeninów, wzdłuż brzegów Morza Tyrreńskiego poruszały się oddziały amerykańskiej 5 Armii, zaś po wschodniej stronie pasma, wzdłuż wybrzeża Adriatyku, 8 Armia brytyjska. Naczelne dowództwo nad siłami alianckimi we Włoszech sprawował generał Harold Alexander (od października 1944 marszałek).
Przez wieki obrona Włoch przed atakami z południa koncentrowała się na przejściu na Rzym pod Monte Cassino, pomiędzy pasmami gór, przecinającymi Włochy zajmującymi obszar od Gaety po Ortonę. Wojskowi niemieccy wiedzieli że „ten kto ma masyw Monte Cassino ten jest panem”.
Niemcy mając przed sobą atakujące armie alianckie natychmiast przystąpili do przeciwdziałania. Zdając sobie sprawę ze strategicznego znaczenia doliny rzeki Liri oraz otaczających ją wzgórz na północny wschód i południowy zachód od Monte Cassino, przystąpili do zbudowania głębokiego i silnie ufortyfikowanego, trudnego do zdobycia pasa umocnień przebiegającego w najwęższym miejscu Półwyspu Apenińskiego, który nazwano Linią Gustawa.
Jesienią 1943 roku rozpoczęły się prace przy budowie umocnień Linii Gustawa. W połowie listopada Hitler kazał włączyć wzgórze klasztorne w system obronny. 10 października mury klasztorne zostały nieznacznie uszkodzone podczas bombardowania miasta Cassino przez samoloty alianckie. W tym samym dniu niemiecki myśliwiec zahaczył skrzydłem o kabel kolejki linowej łączącej miasto z klasztorem. Od tego czasu jedyną trasą komunikacyjną stała się stroma i wijąca się droga blisko 10 kilometrowej długości.
Kilka dni po tym przypadkowym zbombardowaniu klasztoru, na Monte Cassino przybyli niemieccy oficerowie, którzy oświadczyli Opatowi, że opactwo jest zagrożone ponieważ będzie fragmentem linii obronnej i klasztor może ulec uszkodzeniu a nawet zniszczeniu. Wyrazili gotowość pomocy w ewakuacji skarbów kultury nagromadzonych w klasztorze. Następnego dnia wjechały na szczyt samochody ciężarowe i rozpoczęła się ewakuacja skarbów do Rzymu (a w rzeczywistości do Spoleto, o czym zakonników nie poinformowano). Klasztor opuścili prawie wszyscy zakonnicy i większość uchodźców. Pozostali tylko opat kilkunastu zakonników i grupa cywilów. Na początku stycznia Niemcy ewakuowali wszystkich cywilów. Pozostały dwie rodziny i kilku chorych. Opat proszony o opuszczenie klasztoru, odmówił.
Umocnień Linii Gustawa broniła składająca się z wielu jednostek niemiecka 10 Armia, przy czym najważniejszy jej odcinek obsadziły dwie doborowe jednostki lądowe Luftwaffe: 1 Dywizja Strzelców Spadochronowych i 1 Dywizja Pancerno-Spadochronowa „Herman Göring”. Podejmowane kilkakrotnie od 17 stycznia 1944 roku próby zdobycia umocnień przez wojska alianckie spełzły na niczym. Droga na Rzym była zamknięta.

Przebieg operacji.
Bitwa o Monte Cassino (zwana także bitwą o Rzym) to w rzeczywistości cztery bitwy stoczone przez wojska alianckie z Niemcami. Ataki prowadzono w trzech fazach, ale wszystkie uderzenia zakończyły się klęską. Wspomagani przez włoskich ochotników żołnierze wojsk alianckich atakowali pozycje niemieckie bez wcześniejszego rozpoznania terenu i przy ignorancji dowódców, którzy zdawali się nie widzieć tego, że przeciwnik zdołał doskonale przygotować własne stanowiska nie dając nacierającym najmniejszych szans osiągnięcia sukcesu.
Umocnienia nie były jedną linią, lecz całym systemem stanowisk zaplanowanych tak, by można było przeprowadzać kontrataki na utraconych obszarach, zarówno wstecz jak i w głąb własnych –„już zdobytych przez przeciwnika –pozycji.”

Pierwsze natarcie.
17 stycznia komandosi z 1 Samodzielnej Kompanii Komandosów majora Władysława Smrokowskiego, współdziałając z brytyjską 56 Dywizją Piechoty opanowali jedno ze wzgórz pasma Monti Aurunci wznoszącego się nad doliną rzeki Garigliano. Sąsiednie wzgórze zajęte zostało w tym samym czasie przez 40 Royal marines Commando. Tym samym komandosi dokonali dywersji na dalekich tyłach wroga na północny wschód od Suio. Były to jednak działania o marginalnym znaczeniu, po których komandosów wycofano na tyły, a 1 Samodzielna Kompania została rozwiązana i włączona w skład 2 Korpusu Polskiego. Dla odciążenia zagrożonych zepchnięciem do morza przez 14 Armię niemiecką wojsk alianckich pod Anzio,
22 stycznia wieczorem uderzyli frontalnie, na oślep Amerykanie. 2 Korpus 5 Armii rzucił na Cassino i dolinę rzeki Liri 36 Teksańską Dywizję Piechoty. W sztabach zakładano, że jeśli uda się włamać na głębokość 4 kilometrów w głąb linii niemieckiej obrony w okolicach „San Angelo” powinno to otworzyć szeroki dostęp do doliny Liri, a tym samym udrożnić drogę na Rzym.
Tymczasem forsowanie wąskiej, lecz rwącej rzeki Rapido, której prawy brzeg był wysokim urwiskiem, nie powiodło się. Wezbrana deszczami rzeka stanowiła przeszkodę nie do przebycia, a główne umocnienia niemieckie znajdowały się na wysoko położonym terenie za jej zachodnim brzegiem. Żołnierze ginęli w nurtach rzeki, na gęsto rozmieszczonych minach i od huraganowego ognia przeciwnika. Ci, którzy zdołali się przeprawić, znaleźli się pod zmasowanym ostrzałem wszystkich rodzajów broni. Próbowano ich osłaniać pociskami dymnymi, ale nie przyniosło to oczekiwanych efektów a niemieccy strzelcy wyborowi, wykorzystując zadymianie, po zbliżeniu się do stanowisk Amerykanów wybijali żołnierza po żołnierzu. Pod wieczór straty 36 DP wyniosły 1681 ludzi i szturm trzeba było przerwać.
Jeszcze większe straty ponieśli szturmujący na prawym skrzydle żołnierze z Francuskiego Korpusu Ekspedycyjnego, którzy zdołali jednak wedrzeć się dość głęboko w pas pozycji niemieckich. Pododdziały Regimentu Tunezyjskiego poszły do ataku na bagnety ponosząc przy tym bardzo duże straty. 27 stycznia regiment praktycznie przestał istnieć tracąc 1,5 tys. żołnierzy.
Nieznaczne postępy odnotowały trzy dywizje 10 Korpusu 8 Armii Brytyjskiej próbując forsować rzekę Garigliano w dniach 18-23 stycznia.11lutego do natarcia mijającego Monte Cassino od północnego wschodu wysłano amerykańską 34 Dywizję Piechoty mającą zaatakować kluczowe wzgórze Monte Calvario („593”) oraz zagłębie „Gardziel” i farmę „Massa Albaneta” .
Pozycje te były obsadzone przez doborowe bataliony niemieckiej 1 Dywizji Pancerno- Spadochronowej „Herman Göring”. Jednak założone cele ataku nie zostały osiągnięte. Już pierwszy cel ataku –Villa był niezwykle trudny do zdobycia. W ruinach koszaru pełno było betonowych schronów bojowych, a przedpola zaminowano. Nocny atak był serią porażek: miny dziesiątkowały piechotę, błoto spowalniało natarcie czołgów, a ogień karabinów maszynowych z ruin koszaru i dział zza wzgórz uniemożliwiał jakikolwiek manewr. Na skutek ciężkich strat 34 DP, z 12 na 13 lutego zastąpiła amerykańska 36 DP która odpierała niemieckie kontrataki na „Monte Castellone” do 20 lutego ponosząc przy tym duże straty.
Na skutek poniesionych strat alianci musieli wycofać z linii pięć dywizji (36 i 34 amerykańskie, 56 i 5 brytyjskie oraz 3 algierską).
4 lutego nad klasztorem eksplodowały pociski z ulotkami, które informowały po włosku i po angielsku, że „ …nadszedł czas kiedy musimy wycelować działa w sam klasztor. Opuście go natychmiast. To dla waszego dobra…”
15 lutego generał Alexander podjął decyzję o zbombardowaniu klasztoru. Jeszcze tego samego dnia
256 nadlatujących falami alianckich bombowców (B-17,B-25,i B-26) zrzuciło na Monte Cassino 576 ton bomb,
zamieniając zabytkowy klasztor w stos gruzów. Nie zostały jednak zniszczone grube mury przyziemia i liczne
pomieszczenia poniżej poziomu gruntu, które stały się silnymi punktami obrony niemieckich spadochroniarzy.
Opat klasztoru dopiero 17 lutego pozwolił się ewakuować.

Drugie i trzecie natarcie.
Zburzenie klasztoru niewiele pomogło aliantom, mimo że zgromadzono nowe siły do ataku na Linię Gustawa: były to 2 i 4 dywizje hinduskie, dywizja nowozelandzka oraz brytyjska 78 Dywizja Battleaxe (była to najlepsza dywizja będąca pod dowództwem generała Alexandra).
Drugie uderzenie (operacja ”Avenger” 8 Armii brytyjskiej) rozpoczęte 15 lutego przez 2 Dywizję Nowozelandzką, miało za zadanie odciążyć atakowany przez niemiecką 14 Armię przyczółek pod Anzio (zajęty wcześniej w ramach operacji „Shingle” ). Nowozelandczycy zaatakowali stację kolejową Cassino z użyciem wsparcia artylerii i czołgów. Padające od 2 lutego ulewne deszcze zamieniły dolinę Rapido w grzęzawisko. Natarcie mogło poruszać się jedynie wzdłuż nasypu kolejowego, ale był on mocno zniszczony i zaminowany. Zaatakowano więc siłami jednego batalionu – był to 28 batalion złożony z Maorysów. Udało im się wyprzeć Niemców, jednak 18 lutego po południu zmuszeni byli wycofać się , ponosząc ciężkie straty.
W dniach 15-17 lutego Królewski Pułk Sussex atakował bezskutecznie wzgórze „593”. 8 lutego dwa bataliony Gurków z Królewskiego Regimentu Sussex zaatakowały ponownie Monte Calvario („593”) oraz wzgórza „444”, „445”, i „569”. Mimo iż zajęto na pewien czas kluczowe wzgórze („ 593”), jeszcze tego samego dnia na skutek ciężkich strat i ostrzału niemieckiego z okolicznych bunkrów wycofano się. Po czterech tygodniach, 15 marca (operacja „Dickens”) rozpoczęło się trzecie, najbardziej krwawe z dotychczasowych, natarcie tymi samymi siłami, poprzedzone bombardowaniem; w ciągu trzech i pól godziny 575 ciężkich bombowców oraz 200 myśliwców bombardujących zrzuciło na miasto i okolice 1,1 tys. ton bomb, a artyleria wystrzeliła 10 tys. pocisków. Po tym przygotowaniu ogniowym, w trakcie którego Cassino zostało zrównane z ziemią, na pozycje niemieckie uderzyły ponownie trzy dywizje: 4 hinduska, 2 nowozelandzka i 78 brytyjska.
Nowozelandczycy zdołali zająć dużą część miasta i wzgórze zamkowe, ale padający bez przerwy ulewny deszcz utrudniał posuwanie się naprzód, a zamoknięcie baterii uniemożliwiło łączność radiową. Zwały gruzów i leje po bombach unieruchomiły alianckie czołgi, a ponadto narastał ogień karabinów maszynowych i snajperskich Niemców, którzy w ruinach – ku zdziwieniu aliantów przeżyli bombardowanie. O północy 16 marca kompania C 1 batalionu 6 Regimentu Rajputana Rifles (Gurkowie) zdobyła „Zamek”, a nawet „Wzgórze Kata”, położone około 300m od murów klasztoru. Wydawało się, że są o krok od zdobycia wzgórza klasztornego. Dalsze natarcie nie powiodło się jednak, a 25 marca nastąpiło załamanie w szeregach. W dodatku piloci formacji amerykańskich bombowców popełnili błąd i zamiast Cassino zbombardowali Venafro, gdzie mieściły się siedziby dowództw brytyjskich.
Po jedenastu dniach na podstawy wyjściowe powróciły niedobitki atakujących oddziałów. W korpusie nowozelandzkim straty były tak duże, że musiano rozwiązać tę formację. Alianci (Amerykanie, Brytyjczycy, Hindusi i Nowozelandczycy) stracili 48 tysięcy ludzi, nie zdobywając wzgórza i nie przełamując Linii Gustawa. Jedynym poważniejszym sukcesem działań alianckich było zdobycie niewielkiej wioski Caira (dziś dzielnica miasta Cassino), gdzie wzięto wielu (1200) jeńców, w tym sztab 131 Pułku Strzelców Górskich.

Operacja „Honker”.
Po przegranym drugim uderzeniu generał Alexander zaczął planowanie szerzej zakrojonej ofensywy (na ponad 30-kilometrowym froncie), która pozwoliłaby ostatecznie przełamać Linię Gustawa i otworzyć wreszcie drogę na Rzym. Główną siłę atakującą czwartego natarcia (operacja „Honker”, 11-19 maja) miał stanowić 2 Korpus Polski pod dowództwem generała Władysława Andersa. Kryptonim operacji pochodzi od słowa „honk”, co w języku angielskim oznacza krzyk gęsi. 24 marca dowódca 8 Armii zaproponował dowódcy 2 Korpusu Polskiego zdobywanie Monte Cassino. Po krótkim zastanowieniu gen. Anders, bez konsultacji z polskimi władzami wojskowymi (co nie spotkało się z zadowoleniem Naczelnego Wodza gen. Sosnkowskiego- przeciwnika frontalnego ataku na umocnienia niemieckie) przyjął propozycję. Dowódca 2 Korpusu uważał, że zwycięski szturm na klasztor będzie sukcesem sprawy polskiej i zagłuszy propagandę sowiecką głoszącą, że Polacy unikają walki z Niemcami. 8 kwietnia podczas odprawy gen. Anders poinformował dowódców głównych jednostek Korpusu o tym jakie zadanie postawiono przed nimi. Rozpoczęło się przygotowanie do boju.

11 maja odczytano żołnierzom 2 Korpusu rozkaz dowódcy:
„Żołnierze!
Kochani moi Bracia i Dzieci. Nadeszła chwila bitwy. Długo czekaliśmy na tę chwilę odwetu nad odwiecznym naszym wrogiem. Obok nas walczyć będą dywizje amerykańskie , kanadyjskie , nowozelandzkie, walczyć będą Francuzi, Włosi oraz dywizje hinduskie. Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. W chwilach tych będą z nami myśli i serca całego narodu, podtrzymywać nas będą duchy poległych naszych towarzyszy broni. Niech lew mieszka w Waszym sercu.
Żołnierze – za bandycką napaść Niemców na Polskę, za rozbiór Polski wraz z bolszewikami, za tysiące zrujnowanych miast i wsi, za morderstwa i katowanie setek tysięcy naszych sióstr i braci, za miliony wywiezionych Polaków jako niewolników do Niemiec, za niedolę i nieszczęście Kraju, za nasze cierpienia i tułaczkę – z wiarą w sprawiedliwość Opatrzności Boskiej idziemy naprzód ze świętym hasłem w sercach naszych Bóg, Honor i Ojczyzna.
Generał dywizji Władysław Anders.”

30 kwietnia dowództwo 2 Korpusu zakończyło opracowanie Planu Działań Zaczepnych.
Zadanie Korpusu: uderzeniem oskrzydlającym rejon wzgórza klasztornego Monte Cassino od północy i północnego zachodu, opanować i utrzymać drogę nr 6 do czasu nawiązania łączności z 13 Korpusem. Następnie zaatakować i zdobyć wzgórze klasztorne.

Pierwsze uderzenie.
Atak rozpoczął się 12 maja o godzinie 1.00, poprzedzony aliancką (w tym polską) nawałą artyleryjską trwającą od godziny 23.00 poprzedniego dnia. Żołnierze szli do nocnego ataku w zaminowanym, niemal nieosłoniętym terenie, pełnym zasieków i przeszkód pod niemieckim ostrzałem prowadzonym z bunkrów, stanowisk artylerii i moździerzy, których nie był w stanie zniszczyć ponad godzinny ostrzał 1060 dział. W dodatku posuwali się w terenie zupełnie nieznanym, co było wynikiem niefortunnego rozkazu dowódcy 8 Armii zabraniającego 2 Korpusowi wysyłania patroli rozpoznawczych na ziemię niczyją chcąc ukryć przed Niemcami, że mają przed sobą Polaków, ale spowodował tym wysokie straty idących do ataku na oślep żołnierzy.
Do natarcia na wzgórza „593” i „569” ruszył 2 Batalion Strzelców Karpackich. Na prawym skrzydle wchodził w „Gardziel”, z zadaniem zdobycia „Massa Albaneta” 1 Batalion Strzelców Karpackich wzmocniony czołgami ,działami samobieżnymi i saperami. Mimo silnego ognia zaporowego artylerii niemieckiej i ostrzału z broni strzeleckiej i maszynowej z doskonale zamaskowanych bunkrów, 2 batalion opanował wzgórze „593” i ruszył na „569”, ale został zatrzymany, ponosząc duże straty. Nieco później doszlusował 1 batalion, który w drodze stracił 2 czołgi i prawie wszystkich saperów próbujących prowadzić rozminowanie pod ogniem.
Nieprzyjaciel próbował kontratakować z rejonu „Santa Lucia” i ”Castellone„ batalionami 1 Dywizji Pancerno-Spadochronowej, ale wszystkie uderzenia zostały odparte. Najdłużej walczył 2 batalion na „593”, który do godziny 6.18 odparł cztery kontratak. Dla wzmocnienia podciągnięta została kompania z 3 Batalionu Strzelców Karpackich, ale sytuacja stawała się coraz cięższa. Do 8.30 polegli dowódcy obu czołowych kompani i dowódca rzutu obronnego, a dowódca batalionu został ranny. O godz. 8.30 wyszedł kolejny piąty niemiecki atak, który również został odparty, lecz żołnierzom kończyła się amunicja. W południe na „593” było już tylko siedemnastu żołnierzy i jeden oficer. Resztę w miarę możności ściągano w tył, by obsadzić przynajmniej pozycje wyjściowe. Straty 3 DSK 12 maja wyniosły siedmiuset ludzi głównie z 1 i 2 batalionu. 3 kompania z 1 batalionu trwała na stanowiskach na wschodnich stokach „Gardzieli’ do godz.14.30 13 maja.
Do ataku na „Widmo” szły 13 i 15 Wileński Batalion Strzelców, oba wzmocnione przez saperów i miotacze ognia. Żołnierze dotkliwie odczuwali ostrzał artyleryjski w kamienistym terenie. Gdy wdarli się wreszcie na ”Widmo”, straty sięgały 20%. Siły nacierających topniały coraz szybciej. Kompanie lewoskrzydłowego 15 batalionu zostały poderwane do ataku na wzgórze „575”, ale pod silnym ogniem zaległy. Prawoskrzydłowy 13 batalion bardzo ucierpiał od bocznego ognia z ” San Angelo”. Po opanowaniu szczytu kompanie ruszyły ku „ San Angelo”, ale po 200 metrach dotarły do głębokiej rozpadliny, która była pełna pułapek minowych i gniazd karabinów maszynowych. W obliczu całkowitej zagłady dowódca nakazał odwrót na wzgórze „706”, gdzie 14 batalion utrzymał stanowiska. O godz.14.00 dowódca Korpusu dał rozkaz wycofania się na pozycje wyjściowe. Okazało się że przygotowanie ogniowe nie dało spodziewanych wyników. Ogień armat i haubic mimo znacznego zużycia amunicji był mało skuteczny by zniszczyć bunkry nieprzyjaciela. Zdecydowano przerwać natarcie.
Generał Anders planował wznowienie natarcia w masywie Monte Cassino 12 maja o godz. 15.00 aby nie dać czasu nieprzyjacielowi na przegrupowanie i uzupełnienia. Ze względu na zbyt powolne posuwanie się natarcia 13 Korpusu dowódca 8 Armii przełożył datę rozpoczęcia drugiego natarcia 2 Korpusu. Postanowił by oddziały polskie prowadziły dniem i nocą akcję patrolową aż do czasu kolejnego szturmu. Trzymało to Niemców w stałym napięciu w oczekiwaniu kolejnego natarcia i uniemożliwiało im przerzucenie części sił z rejonu Monte Cassino przeciwko brytyjskiemu 13 Korpusowi w dolinie rzeki Liri.
Załamane polskie natarcie, chociaż nie dało spodziewanych sukcesów terenowych z braku odpowiedniego wsparcia artyleryjskiego, zdezorientowało dowództwo niemieckie co do kierunku głównego uderzenia 8 Armii brytyjskiej. Okupione dotkliwymi stratami przyniosło jednak korzyści. Rozpoznano walką większość punktów ogniowych nieprzyjaciela, zlokalizowano baterie jego moździerzy. Schwytani Niemcy potwierdzali, że ponieśli ogromne straty. Dowódcy brytyjscy uznali, że 2 Korpus Polski w pierwszym dniu natarcia związał około dziewięciu batalionów niemieckich, dzięki czemu wojska FKE i 13 Korpusu, mogły uzyskać wyraźne sukcesy w Górach Auruncyjskich i forsowaniu rzeki Garigliano.
W ciągu tych kilku dni przerwy w działaniach, artyleria Korpusu prowadziła ostrzał nękający, a 15 maja dokonała półgodzinnej „prowokacyjnej demonstracji ogniowej na wzgórza „593” i „569” celem ustalenia, czy nieprzyjaciel jest na pozycjach, które wcześniej zajmował. 16 maja o godz. 7.00 przystąpiono do powtórzenia natarcia.

Decydujące uderzenie.
Przez cztery dni pozycje nieprzyjaciela bombardowało lotnictwo. Niemcom groził głęboki wyłom Polaków na „Albanetę” albo „San Angelo” i tym samym odcięcie ich sił zamkniętych w klasztorze Monte Cassino i osadzonych na przylegających wzgórzach. 16 Lwowski Batalion Strzelców 16 maja o godz. 22.20 wypadem zajął „Widmo.” Zdobywano bunkier po bunkrze i odpierano kontrataki niemieckie. Twarda postawa żołnierzy polskich na „Widmie” zmusiła nieprzyjaciela do wycofania się. Dzięki zdobyciu „Widma” zagrożono Niemcom na „San Angelo” będącym kluczowym punktem ich obrony masywu, skąd łatwo było przeniknąć w głąb nieprzyjacielskich pozycji, aż do stanowisk ogniowych artylerii. Opanowanie wzgórz „593” i „569” zagroziło stanowiskom niemieckich moździerzy.
17 maja w czasie kontrataku niemieckiego na San Angelo przy wsparciu ciężkich moździerzy Polacy zaczęli się łamać wówczas sierż. Marian Czapliński zaintonował „Jeszcze Polska nie zginęła”, żołnierze podchwycili słowa hymnu i walka rozgorzała na nowo. Wsparcia udzielił 2 pluton 1 kompanii. 16 Batalion pozostał na zdobytych pozycjach.
Drugi atak przyniósł przełom na polskim odcinku; zdobyto i utrzymano „Widmo”, „593”, „Monte Castellone” i „Massa Albaneta”. Pod Koniec 17 maja Polacy przełamali północny skraj pierścienia obronnego, opanowując Colle San Angelo. W tej ostatniej fazie bitwy kluczowymi działaniami – dla osiągnięcia ostatecznego zwycięstwa na Linii Gustawa było przekroczenie rzeki Rapido u jej ujścia do rzeki Liri przez 13 Korpus brytyjski i oskrzydlające przełamanie 14 maja linii obronnych przez francuskie kolonialne siły marokańskie i algierskie.
Dwa uderzenia – przy polskim parciu od północy grożącym odcięciem części wojsk niemieckich doprowadziły do wycofania się Niemców na odległą o około 15 km ”Linię Hitlera” .
Polacy przechwycili meldunek niemiecki o wycofaniu się z klasztoru, Nakazano artylerii ostrzeliwać drogi odwrotu nieprzyjaciela. W nocy z 17 na 18 maja 1944 roku Niemcy opuścili klasztor obawiając się okrążenia.

Zajęcie klasztoru.
Nad ranem zauważono nad klasztorem białą flagę. Wysłano patrol 12 Pułku Ułanów Podolskich pod dowództwem ppor. Gurbiela, który wraz z kilkunastoma żołnierzami przechodząc bez strat pole minowe, wkroczył do ruin klasztoru. Wziął do niewoli 16 rannych żołnierzy niemieckich i zatknął na murach najpierw proporzec 12 Pułku Ułanów, uszyty na poczekaniu, a następnie polską flagę, którą zatknęli żołnierze z pocztu dowódcy 3 kompanii 5 Batalionu Strzelców Karpackich. Flaga przez cały czas polskiego natarcia noszona była w chlebaku przez st. sierż. Ryszarda Stachurskiego, szefa 3kompanii.
Dopiero w kilka godzin później na wyraźne polecenie gen. Andersa, obok polskiej flagi została wywieszona flaga brytyjska. 18 maja 1944 roku w samo południe na ruinach klasztoru Monte Cassino polski żołnierz plutonowy Emil Czech, odegrał hejnał mariacki ogłaszając zwycięstwo polskich żołnierzy, którzy słysząc go po latach tułaczki płakali.
Sukces 2 Korpusu Polskiego polegał na umożliwieniu jednostkom brytyjskiego 13 Korpusu wejścia w dolinę rzeki Liri bez obawy, że północne skrzydło brytyjskie może zostać zaatakowane przez Niemców z rejonu masywu Monte Cassino.
19 maja wzgórza „575” i „San Angelo” zostały oczyszczone przez polskie oddziały z wojsk nieprzyjaciela.
2 Korpus Polski zdobył też Piedimonte, Passo Corno i Monte Cario, które opanowali ułani z 15 Pułku Ułanów Poznańskich w dniach 21-25 maja 1944 roku. Droga na Rzym została otwarta.
2 Korpus Polski przerwał w swoim pasie natarcia dwie linie obronne Niemców; „Linię Gustawa„ i „Linię Hitlera”.
Polskie walki o masyw Monte Cassino i Piedimonte trwały 13 dni i 20 godzin. Były niezwykle zacięte i krwawe. W natarciu zginęło 923 żołnierzy, 2931 zostało rannych, a za zaginionych uznano 345, z których 251 powróciło do oddziałów po zakończeniu walk.
20 maja dowódca 15 Grupy Armii skierował do 2 Korpusu Polskiego rozkaz, w którym dziękował za zwycięstwo: „ Żołnierze 2 korpusu! Jeżeliby mi dano do wyboru między którymikolwiek żołnierzami, których bym chciał mieć pod swoim dowództwem, wybrałbym Was-Polaków.”

Podsumowanie.
Bitwa o Monte Cassino trwała blisko pięć miesięcy, tyle czasu straciły wojska alianckie, które dopiero w pierwszych dniach czerwca 1944 roku wkroczyły do Rzymu, a do granicy włosko-austriackiej dotarły na początku maja 1945 roku. Były to niezwykle krwawe i bezlitosne zmagania. W czasie całej kampanii Włoskiej, alianci stracili blisko 312 tysięcy, a Niemcy około 435 tysięcy zabitych i rannych. Walki na Linii Gustawa były najbardziej zacięte: Niemcy, Włosi, Amerykanie, Francuzi, Brytyjczycy, Hindusi, Nowozelandczycy, Polacy, Kanadyjczycy, i Południowi Afrykanie stracili około 200 tysięcy żołnierzy w ciągu 129 dni. Jednak tak ciężko okupione zwycięstwo nie zostało należycie wykorzystane ponieważ dowódcy 8 Armii szczególnie zależało na wkroczeniu do Rzymu, który Amerykanie zajęli bez walki 4 czerwca.

Cmentarz żołnierzy 2 Korpusu pod Monte Cassino.
Polski Cmentarz Wojenny na Monte Cassino powstał na przełomie 1944 i 1945 roku według projektu architektów Hryniewicza i Skolimowskiego. Budowę cmentarza nadzorował inż. Roman Wajda, uczestnik bitwy. Zbudowano go na płaskim odcinku terenu pomiędzy Monte Cassino i wzgórzem „593”, a więc w miejscu najbardziej wymownym. To właśnie tamtędy szły główne natarcia 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Uroczyste oddanie nastąpiło 1 września 1945 roku. Zbudowali go żołnierze uczestnicy bitwy. Spoczywa na nim 1072 poległych żołnierzy Rzeczypospolitej wszystkich narodowości. Dziś jest on jednym z najważniejszych miejsc pamięci narodowej.
Generał Władysław Anders w swojej ostatniej woli prosił, by mógł być pochowany wśród swoich żołnierzy pod Monte Cassino. Jego grób stanowi dziś centralny punkt cmentarza.
Cmentarz polskich żołnierzy ozdabiają wykute w kamieniu sentencje:
„Przechodniu powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie oraz za naszą i waszą wolność my żołnierze polscy oddaliśmy Bogu ducha, ciało ziemi włoskiej a serca Polsce”.

Losy uczestników bitwy.
Żołnierze 2 Korpusu, po decyzjach konferencji jałtańskiej podporządkowujących Polskę ZSRR, w przeważającej większości nie mogli i nie chcieli z powodów politycznych powrócić do kraju, który uważali za zniewolony. Po przekształceniu PSZ w Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia większość z nich pozostała na emigracji w Wielkiej Brytanii i krajach Imperium brytyjskiego (Kanada, Australia, Nowa Zelandia).
Żołnierze, którzy zawierzając obietnicom władz komunistycznych, powrócili do kraju (ze 112-tysięcznego 2 Korpusu chęć powrotu zgłosiło 7 oficerów i 14,2 tys. Żołnierzy) stali się obiektem obserwacji i prześladowań komunistycznych władz bezpieczeństwa.
Władze komunistyczne w PRL starały się pomniejszyć wkład Polaków w zdobycie Monte Cassino. Ich propaganda oskarżała generała Andersa o próbę wywołania III wojny światowej i chęć powrotu do kraju „na białym koniu”, co skutkowało bezprawnym odebraniem jemu (i kilku innym dowódcom PSZ) obywatelstwa polskiego.
Bitwa o Monte Cassino w ciągu minionych lat wywoływała wiele gorących dyskusji. Podnoszono w niej argument bezsensowności poniesionych strat. Zarówno londyńska emigracja jak i władze PRL zarzucały nadmierną gloryfikację polskiego zwycięstwa. Do 1989 roku cenzurowano wszystko co poświęcone było losom polskich żołnierzy na „nieludzkiej ziemi”. Mimo to poświęcenie żołnierzy 2 Korpusu, legenda bohaterskiego misia „Wojtka” czy pieśń „Czerwone Maki” na Monte Cassino na trwale stały się częścią polskiej pamięci historycznej.
Feliks Konarski „Ref-Ren”, żołnierz Korpusu autor pieśni „Czerwone maki na Monte Cassino” stworzył niejako niechcący – jeden z hymnów niepodległościowych, który egzystował przez dziesięciolecia istnienia PRL i który, szczególnie w latach 1945-1956 w pełni stalinowskiej dyktatury, w opinii większości społeczeństwa należało wysłuchiwać ze szczególną powagą.
Walki o Monte Cassino upamiętnia tablica na Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie oraz inskrypcja na zniczu Grobu Nieznanego Żołnierza w Krakowie.
W 1999 roku w Warszawie odsłonięto pomnik upamiętniający bitwę i jej polskich bohaterów.

————————————-
Opracowano na podstawie :
• https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_o_Monte_Cassino
• http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=bitwa_monte_cassino
• https://www.wojsko-polskie.pl/bitwa-monte-cassino/
• https://dzieje.pl/aktualnosci/monte-cassino
• https://www.gov.pl/web/norwegia/75-rocznica-bitwy-o-monte-cassino

Comments are closed.