Klub Generałów Wojska Polskiego

Od kryzysu przysięgowego do czasów obecnych

gen. dyw. dr   Franciszek Puchała

O przysięgach wojskowych.

      W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości warto się zatrzymać nad sensem przysięgi, jaką składali i składają ludzie w mundurach. Przysięga wojskowa to uroczyście wypowiedzenie przez żołnierzy ustalonego wcześniej tekstu nazywanego rotą. Złożenie przysięgi stanowi gwarancję dotrzymania żołnierskiego zobowiązania, wywiązania się z żołnierskich powinności. Przysięgi wojskowe obowiązujące polskich żołnierzy mają swoją bogatą historię zaczynającą się jeszcze przed odzyskaniem niepodległości.
20 września 1916 cesarz Austrii i król Węgier Franciszek Józef I na wniosek Najwyższego Naczelnego Dowództwa Armii zadecydował o przeformowaniu Legionów Polskich w Polski Korpus Posiłkowy. W dniu 5 listopada 1916 r. władze okupacyjne wydały proklamację (akt dwóch cesarzy) o utworzeniu Królestwa Polskiego, zależnego od Niemiec i Austro-Węgier. Już 9 listopada 1916 r. niemiecki generał gubernator Hans von Beseler i jego austriacki odpowiednik Karl von Kuk wydali odezwę namawiającą do wstępowania w szeregi tworzonego „wojska polskiego”.

W dniu 6 grudnia 1916 r. Niemcy powołali Tymczasową Radę Stanu (TRS), organ bez realnych kompetencji, który miał reprezentować władze nowej Polski. Znalazł się w niej również Józef Piłsudski.
W dniu 10 kwietna 1917 r. komendę nad Legionami przekazano von Beselerowi. Niemcy planowali przeprowadzić intensywny pobór Polaków i utworzyć nową formację zbrojną dla nowo utworzonego Królestwa Polskiego – Polską Siłę Zbrojną (Polnische Wehrmacht). Legiony Polskie miały stać się „rdzeniem” dla nowo formowanej „armii polskiej”.  Niemcy stwierdzili, że skoro Legiony miały się stać armią nowego Królestwa Polskiego współpracującą z wojskami państw centralnych, powinny w rocie przysięgi ślubować wierność państwom sojuszniczym. TRS zaprojektowała tekst przysięgi, który ostatecznie ustaliły rządy Austro-Węgier i Niemiec. W tym czasie płk Marian Januszajtis-Żegota, następca Józefa Piłsudskiego na stanowisku dowódcy I Brygady Legionów został szefem sztabu Inspektoratu Wyszkolenia Polskich Sił Zbrojnych oraz wicedyrektorem Komisji Wojskowej. Chcąc ratować od rozpadu choćby część Legionów, opowiedział się za złożeniem przysięgi na wierność Niemcom i Austro-Węgrom. Natomiast brygadier Józef Piłsudski utrzymywał, że przysięgę od polskich żołnierzy może przyjąć jedynie premier rządu polskiego. Dał temu wyraz podczas spotkania z oficerami legionowymi 2 lipca 1917 roku w Hotelu Bruehla w Warszawie. Mówił wtedy m.in.: „W interesie Niemców leży przede wszystkim pobicie Aliantów, naszym – by alianci pobili Niemców. Niemcy ogłosili jakąś niepodległość, by zjednać sobie naród polski: chcą by dał żołnierza do armii, dowodzonej przez pana Beselera (…). Niemcy będą chcieli kosztem naszym robić jakieś umowy z Rosją. Im prędzej przegrają wojnę, tym lepiej”.

TRS postanowiła zwrócić się do von Beselera, aby w najbliższym czasie zarządził zaprzysiężenie wojska polskiego, a następnie zwróciła się do żołnierzy z entuzjastyczną odezwą. Twierdzono w niej, że istnieją gwarancje narodowego charakteru armii polskiej i niezbędne warunki jej rozwoju. Okazało się to jednak gołosłowne. W punkcie pierwszym przysięgi zawarte było ślubowanie Ojczyźnie, ale bez żadnego związku wojska z władzami owej Ojczyzny. Żołnierze mieli ślubować królowi, którego jeszcze nie było i nie było wiadomo czy w ogóle będzie. Punkt trzeci przysięgi mówił o wiernym dotrzymaniu braterstwa broni z armiami austriacko-węgierską i niemiecką i politycznie przesądzał to, o czym wojsko decydować nie miało prawa. Traktaty dotyczące sojuszy i przymierzy mógł zawierać jednie rząd polski, którego jeszcze nie było. Punkt czwarty – o ślubowaniu posłuszeństwa dowódcom i przełożonym – oddawał Legiony bez zastrzeżeń w ręce niemieckie. Jedyną władzą rozkazodawczą dla wojska miał być wyłącznie jego naczelny dowódca generał von Beseler, a nie żadna polska instytucja państwowa. W tej sytuacji wszystkie pułki, oddziały i kursy wyszkolenia złożyły Komendzie Legionów i Generalnej Inspekcji Wyszkolenia Polskiej Siły Zbrojnej deklaracje i uchwały, z których wynikało, że przysięgi składać nie będą. Domaganie się wojska o stworzenie rządu, który byłby wyłącznym szafarzem krwi żołnierskiej, TRS i Komenda Legionów uznały za bunt i postanowiły przełamać opór wydając rozkaz o złożeniu przysięgi sankcjonującej zależność wojska od władz zaborczych. Legiony rozbito na „pułki macierzyste” składające się przeważnie z Galicjan i na wyłącznie królewiackie „kursy wyszkolenia”. Przysięgę mieli złożyć wyłącznie królewiacy, co oznaczało  ostateczne zniszczenie jednolitości Legionów. Żołnierze tego samego wojska zostali poddani różnym sądom i odmiennym kodeksom karnym. Ogłoszono, że każdy legionista będący poddanym austriackim, który popełni wykroczenie przewidziane w postanowieniach niemieckiej ustawy dyscyplinarnej i będzie oddany pod sąd, ma być bezzwłocznie zwolniony z Legionów bez prawa powrotu do nich, nawet gdyby został uniewinniony. Wystarczyło by żołnierz nie zasalutował niemieckiemu oficerowi lub nieumyślnie uszkodził karabin albo nawet ładownicę lub wywołał zajście z żołnierzem niemieckim czy nie zameldował się po powrocie z urlopu lub przepustki w odpowiedniej komendzie wojskowej groziło  haniebne wydalenie z Legionów. W ciągu trzech miesięcy jeździły po oddziałach mieszane komisje niemiecko-legionowe. Zwalniały one z wojska zarówno Galicjan jak i królewiaków, ale Galicjanie zwolnieni z Legionów byli przez komisje austriackie w Krakowie natychmiast wcielani do armii austriackiej. TRS odmówiono wszelkiego wpływu na sprawy wojska i powołania w niej odpowiedniego departamentu wojskowego.

Sprawowanie komendy nad wojskiem polskim przez Niemców wywołało kolejną falę protestów wśród legionistów. Widząc, że Królestwo Polskie z nadania Niemiec i Austro-Węgier jest iluzją, 2 lipca 1917 r. Józef Piłsudski zrezygnował z zasiadania w TRS. Zaostrzoną sytuację w Legionach uznał za najlepszą okazję do demonstracyjnego zerwania sojuszu z państwami centralnymi. Gdy wyznaczono czas i miejsce złożenia przysięgi, Piłsudski wezwał żołnierzy do nieskładania jej. Zdecydowana większość żołnierzy dawnej I. i III. Brygady (166 oficerów i ok. 5 tys. żołnierzy) odmówiła złożenia przysięgi. Około 60 oficerów i 1250 żołnierzy II. Brygady dowodzonej przez gen. Józefa Hallera –złożyło przysięgę w obecności jedenastu członków TRS.

Zgodnie z zasadami cywilnej kontroli nad wojskiem, odmowa złożenia przysięgi była aktem politycznym i wykraczała poza żołnierskie kompetencje. Jednak aktem politycznym wykraczającym poza kompetencje TRS była także jej decyzja nakazująca żołnierzom przysięganie przymierza z armiami państw obcych, niezgodna z polskim interesem narodowym. Twórcy Legionów uważali, że TRS mogła wykorzystać sprawę złożenia przysięgi do akcji politycznej zmierzającej do utworzenia polskiego rządu. Uznali oni, że TRS przeciwstawiając się słusznym żądaniom dotyczącym rozszerzenia jej kompetencji zadała Legionom najdotkliwszy cios – w najcięższej chwili walki o niepodległość Polski i walki o swój żołnierki byt polscy żołnierze zostali przez społeczeństwo pozostawieni samym sobie -jak zawsze- bez opieki polskiej władzy. Zadawali sobie pytanie: czyż nie znajdzie się w Polsce nikt kto stanie przy żołnierzu polskim i wesprze go solidarnością z nim ?

 W zaistniałej sytuacji Niemcy postanowili podjąć radykalne kroki. Tzw. kryzys przysięgowy uznali za przejaw buntu i Legiony zostały rozwiązane. W nocy z 21 na  22 lipca 1917 roku aresztowano Józefa Piłsudskiego i osadzono w twierdzy w Magdeburgu. Oskarżano go o prowadzenie tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej (POW). Oficerów Legionów internowano w obozie w Beniaminowie koło Warszawy, a szeregowców w Szczypiornie koło Kalisza. Aresztowano również 90 członków POW. Żołnierzy o obywatelstwie austriackim wcielono do armii austriackiej. Opisany przypadek był jedynym, w którym to żołnierze odmówili złożenia przysięgi wojskowej.

Do 1924 r. obowiązywały różne teksty przysięgi składanej przez żołnierzy. W rocie ustanowionej przez Radę Regencyjną Królestwa Polskiego 12 października 1918 r. czytamy min.: Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, że Ojczyźnie mojej, Państwu Polskiemu i Radzie Regencyjnej, jako tymczasowej zastępczyni przyszłej Władzy Zwierzchniej Państwa Polskiego (….), wiernie i uczciwie służyć będę (…). Na zakończenie roty znajdował się zwrot: Tak mi Panie Boże dopomóż.

Jedną z pierwszych decyzji J. Piłsudskiego po objęciu stanowiska Naczelnego Dowódcy WP był list do gen. Bolesława Roi z dnia 12 listopada 1918 r., w którym pisał: Do czasu utworzenia przeze mnie Rządu Narodowego, który przejmie z rąk moich zwierzchnią władzę nad wojskiem, należy przy zaciąganiu rekruta zaniechać odbierania przysięgi. Zarządzenie to spowodowane jest chęcią uniknięcia częstych zmian w tekście roty; nie powinno to jednak spowodować żądnych przerw w formowaniu nowych oddziałów. Liczę przytem, Generale, iż Wasza wypróbowana ręka organizatora i kierownika potrafi utrzymać nowozaciężne oddziały pomimo czasowego ich nie zaprzysiężenia, w należytym posłuchu i karności.

Od grudnia 1918 r. i w pierwszych latach po zakończeniu działań wojennych przejściowo obowiązywała rota przysięgi wojskowej, zgodnie z którą żołnierze w obliczu Boga Wszechmogącego (żołnierze wyznań chrześcijańskich dodawali: w Trójcy Św. Jedynego) uroczyście ślubowali jedynie Ojczyźnie swojej Rzeczypospolitej Polskiej i sprawie narodu całego na każdym miejscu służyć. Ślubowanie zawierało zobowiązanie do obrony kraju ojczystego i dobra narodowego do ostatniej kropli krwi. Złożone ślubowanie żołnierze zobowiązywali się potwierdzić ustaloną przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej przysięgą żołnierską, złożoną przed rządem z woli narodu Polskiego obranego.

Zgodnie z rotą przysięgi ustaloną przez Komitet Narodowy Polski w 1918 r. żołnierze polscy mieli przysięgać przed Panem Bogiem Wszechmogącym, w Trójcy Świętej Jedynym, na wierność Ojczyźnie, Polsce, Jednej i Niepodzielnej. Zobowiązywali się do oddania życia za świętą sprawę Jej zjednoczenia i wyzwolenia, do obrony sztandaru do ostatniej kropli krwi (…) Na końcu roty zawarty był zwrot odwołujący się do pomocy Boga („Tak mi, Panie Boże, dopomóż”).

Ostateczny tekst roty przysięgi w okresie Polski międzywojennej został ustalony przez Sejm RP w 1924 r. Przysięgę składali żołnierze wszystkich wyznań. Zgodnie z nią Chrześcijanie przysięgali Panu Bogu Wszechmogącemu, w Trójcy Świętej Jedynemu być wiernym Ojczyźnie, Rzeczpospolitej Polskiej, nigdy nie odstąpić chorągwi wojskowych, stać na straży Konstytucji, być uległym prawu i Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej walczyć do ostatniego tchu w piersiach za sprawę Ojczyzny… Rotę kończyło zdanie: Tak mi dopomóż Bóg i święta Syna Jego Męka. Amen. Żołnierze wyznań nie chrześcijańskich oprócz wyznania mahometańskiego zaczynali tę samą rotę słowami: Przysięgam Bogu Wszechmogącemu… natomiast kończyli słowami: Tak mi dopomóż Bóg, Amen. Natomiast Mahometanie rozpoczynali przysięgę słowami: Przysięgam Panu Bogu Jedynemu…, kończąc ją słowami: Beeretjum Mine Allachivy, veresulini illeclezine a netdeteum minec masiurkine Billagi, Wałłagi, Tałłagi, Amin.

W rocie przysięgi z października 1939 r. wprowadzonej dla żołnierzy Okręgu Bojowego Kielce przez mjr Dobrzańskiego „Hubala” czytamy min.:  Przysięgam Bogu Wszechmogącemu w Trójcy Świętej Jedynemu walczyć dopóki tchu w piersiach o Polskę Wielką, Potężną i Sprawiedliwą… 

Żołnierze Armii Krajowej wypowiadali tekst: W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Marii Panny Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na ten święty Krzyż, znak męki i Zbawienia. Przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczpospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary mego życia. Prezydentowi Rzeczypospolitej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny (…). Tak mi dopomóż Bóg.

Przełożony odbierający przysięgę od żołnierzy AK wypowiadał min. słowa: Zwycięstwo będzie twoją nagrodą. Zdrada karana jest śmiercią.

Na treść roty przysięgi wojskowej wywarły wpływ wydarzenia polityczne związane z przebiegiem II wojny światowej. Na konferencjach Wielkiej Trójki w Teheranie (listopad 1943 r.), Jałcie (luty 1945 r.) i Poczdamie (17 lipiec – 2 sierpień 1945 r.) wszystkie decyzje podejmowano bez wiedzy i zgody polskiego rządu emigracyjnego. Powołanie Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego stworzyło strukturę polityczną, która z modyfikacjami nienaruszającymi jej podstaw, została zachowana do 1989 r. Wraz z owymi modyfikacjami polityczne władze państwowe zmieniały treść przysięgi wojskowej. Zgodnie z Dekretem PKWN żołnierze przysięgali skrwawionej Ziemi Polskiej i Narodowi Polskiemu walczyć z niemieckim najeźdźcą o wyzwolenie Ojczyzny oraz utrwalenie wolności, niepodległości i potęgi Rzeczypospolitej Polskiej. (…) Przysięgali nieugięcie stać na straży praw Narodu Polskiego, mieć wszystkich obywateli w równym poszanowaniu oraz niezłomnie bronić swobód demokratycznych. Rota przysięgi kończyła się frazą: Tak mi dopomóż Bóg.

Do roku 1948 następowały stopniowe zmiany upodabniające polski system społeczny i gospodarczy do modelu radzieckiego. Zachowano pozory wielopartyjności, ale w lutym  1947 roku na pierwszym posiedzeniu Sejmu Ustawodawczego I sekretarz KC PPR (później PZPR) Bolesław Bierut został wybrany Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej (1947 – 1952). Struktury partyjne kontrolowały całokształt spraw administracyjnych. Za niezwykle ważne uznano utrzymywanie społeczeństwa w surowej dyscyplinie i świadomości ciągłego zagrożenia  zewnętrznego i wewnętrznego. W 1947 r. dokonano zmiany treści przysięgi wojskowej. Czytamy w niej min.: Przysięgam uroczyście Narodowi Polskiemu: walczyć do ostatniego tchu w obronie Ojczyzny wyzwolonej z przemocy niemieckiej i niezłomnie strzec wolności, niepodległości i mocy Rzeczypospolitej Polskiej. (…) Przysięgam służyć ze wszystkich sił Rzeczypospolitej Polskiej, bronić niezłomnie Jej ustroju demokratycznego (…) mieć wszystkich obywateli w równym poszanowaniu (…) Tak mi dopomóż Bóg.

Tekst roty przysięgi wojskowej ulegał istotnym zmianom w okresie stalinizmu Polsce (1948-1955). Od lipca 1950 r. żołnierze zobowiązani byli zwłaszcza: (…) strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polski Ludowej przed zakusami imperializmu, a w razie potrzeby, nie szczędząc krwi ani życia, mężnie walczyć w obronie ojczyzny aż do pełnego zwycięstwa nad wrogiem. (…).

Jednym z ważniejszych wydarzeń czasów stalinowskich było uchwalenie nowej konstytucji 22 lipca 1952 roku. Odwoływała się ona do konstytucji marcowej Polski z 1921 r., a także konstytucji ZSRR z 1936 r. Wprowadzała nową nazwę dla państwa polskiego: Polska Rzeczpospolita Ludowa. Zlikwidowano niezależność sądownictwa, a także kontrolę władzy ustawodawczej nad władzą wykonawczą. Od końca 1952 r. żołnierze składający przysięgę wypowiadali min. zdania: Ja, obywatel Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, stając w szeregach Wojska Polskiego, przysięgam Narodowi Polskiemu (…) Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie (…) Przysięgam strzec niezłomnie wolności, niepodległości i granic Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przed zakusami imperializmu (…) w razie potrzeby nie szczędząc krwi ani życia mężnie walczyć w obronie Ojczyzny, o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Przysięga kończyła się zdaniem: Gdybym nie bacząc na tę moją uroczystą przysięgę obowiązek wierności wobec Ojczyzny złamał, niechaj mnie dosięgnie surowa ręka sprawiedliwości ludowej.

W rocie przysięgi z czerwca 1988 r., a więc jeszcze sprzed transformacji ustrojowej Polski czytamy min.: (…) Przysięgam służyć wiernie Ojczyźnie i narodowi swemu, przestrzegać zasad Konstytucji, być godnym chlubnych tradycji oręża polskiego. Przysięgam, iż nie szczędząc trudu, a w potrzebie krwi własnej ani życia, stać będę nieugięcie na straży niepodległości, suwerenności i granic kraju ojczystego. (…) „Surową rękę sprawiedliwości ludowej” zastąpiono słowami: jestem świadom swej odpowiedzialności wobec narodu i praw Rzeczypospolitej Polskiej. Rota kończyła się słowami: Ku Chwale Ojczyzny, Na Sztandar, Przysięgam.

W 1992 r. dokonano zasadniczej zmiany roty przysięgi woskowej i brzmi ona krótko:
Ja, żołnierz Wojska Polskiego, przysięgam służyć wiernie Rzeczypospolitej Polskiej, bronić jej niepodległości i granic. Stać na straży Konstytucji, strzec honoru żołnierza polskiego, sztandaru wojskowego bronić. Za sprawę mojej Ojczyzny w potrzebie, krwi własnej ani życia nie szczędzić. Przywrócono odwołanie się żołnierzy do pomocy bożej  (Tak mi dopomóż Bóg).
Ostatnie zdanie roty jest dobrowolne.

Tekst roty przysięgi wojskowej zawsze ustalały państwowe władze polityczne (Sejm RP, rząd RP na uchodźstwie, Komenda Główna Armii Krajowej, KRN, Sejm PRL/RP). Na ich treść żołnierze nie mieli żadnego wpływu.
Niemal we wszystkich tekstach roty przysięgi zawarte było zobowiązanie żołnierzy do wykonywania rozkazów przełożonych, ścisłego przestrzegania regulaminów i dochowania tajemnicy państwowej i służbowej oraz poszanowania honoru i godności żołnierza polskiego.

W okresie PRL rota przysięgi wojskowej zawierała sporo akcentów ideologicznych. Żołnierze składający przysięgę w nowej rzeczywistości politycznej Polski zobowiązywali się dochować wierności kolejnym władzom: Krajowej Radzie Narodowej (od 1944 r.), Prezydentowi Rzeczypospolitej, t.j. Bolesławowi Bierutowi (1947-1952), Rządowi Polskiej Rzeczypospolitej (od 1952 r.). W 1950 r. do tekstu roty przysięgi wprowadzono zdanie: stać nieugięcie na straży pokoju w jednym szeregu z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami i w razie napaści walczyć w braterskim przymierzu o świętą sprawę niepodległości, wolności i szczęścia ludu. Od roku 1950 aż do transformacji ustrojowej Polski rota przysięgi nie zawierała odwołania się żołnierza do bożej pomocy. W latach 1952 -1987 żołnierze zobowiązywali się min. do niezłomnej obrony praw Ludu Polskiego (potem ludu pracującego), zawarowanych w Konstytucji i stania nieugięcie na straży władzy ludowej.

Przysięgę wojskową w PRL składali wszyscy żołnierze, włącznie z kandydatami na żołnierzy zawodowych i podchorążymi rezerwy po odbytym przeszkoleniu wojskowym w trakcie studiów na uczelniach cywilnych. Niezależnie od uporczywie wypominanego przez obecnych dyżurnych „historyków-ideologów” ozdobnika ideologicznego z minionego okresu w postaci „przymierza z Armią Radziecką i innymi sojuszniczymi armiami”, za najbardziej liczące się zdania żołnierze uważali: (…) przysięgam Narodowi Polskiemu. Przysięgam służyć ze wszystkich sił Ojczyźnie, czyli realnie istniejącej Polsce.

W 1992 r. podczas transformacji ustrojowej w Polsce żołnierze zawodowi na czele z generałami oraz żołnierze z poboru i rezerwiści odbywający ćwiczenia złożyli nową przysięgę wojskową. Oznaczało to zwolnienie ich z przysięgi składanej w Siłach Zbrojnych PRL

Comments are closed.