Klub Generałów Wojska Polskiego

Szkoła powszechna u zarania polskiej niepodległości

gen. dyw. dr Franciszek Puchała

W setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości rozpoczął się nowy rok szkolny. Przy tej okazji warto wspomnieć jak odradzała się polska szkoła powszechna.

Wraz z uzyskaniem niepodległości władze państwowe przystąpiły do budowy odrodzonej szkoły polskiej, ożywionej duchem najwyższych ideałów narodowych, wspierającej budowę polskiej państwowości. W powiatach powołano Inspekcje Okręgów Szkolnych oraz Rady Szkolne Okręgów, a w gminach Dozory Szkolne. Przystąpiono do organizowania siedmioletnich szkół powszechnych i nauki uzupełniającej oraz opracowania niezbędnych programów nauczania. Z powodu ograniczonej liczby klas (sal), od 1919 roku szkoły dwuklasowe były organizowane jako siedmioletnie (5-oddziałowe). Dzieci przychodzące w tym roku do oddziału czwartego musiały być przygotowane na to, że nauka w oddziale IV. i V. będzie trwała po dwa lata.

Począwszy od 1919 roku szkolnego przy każdej szkole powszechnej jedno i dwu klasowej obowiązkowa była nauka uzupełniająca dla dzieci do 14 roku życia. Jej celem było utrwalenie i uzupełnienie wcześniejszej nauki aby zapobiec wtórnemu analfabetyzmowi oraz przysporzyć dzieciom pewnych wiadomości i umiejętności powszechnie potrzebnych w jej przyszłym życiu. Nauka uzupełniająca trwała trzy lata po ukończeniu czterech oddziałów oraz dwa lata po ukończeniu pięciu oddziałów nauki w szkole powszechnej. Odbywała się ona przez cały rok szkolny w dni powszednie a nawet w niedziele. Przy szkołach jednoklasowych powinna zajmować nie mniej niż dwie, a nie więcej niż sześć godzin w tygodniu. Przy szkołach dwuklasowych powinna zajmować nie mniej niż sześć a nie więcej niż dziesięć godzin w tygodniu.

Władze oświatowe uważały, że szkoła powszechna jako pierwsza uczelnia i pierwszy zakład wychowawczy, rozpoczynający wielkie dzieło kształcenia przyszłych obywateli Rzeczypospolitej, stanowi podwalinę całego gmachu szkolnictwa. Nauczyciele szkoły powszechnej to pierwsi pracownicy w tym dziele. Od ich wiedzy, pracy, zapału i talentu zależy oświata przyszłych pokoleń, a wraz z nią przyszłość narodu. Oceniano, że polscy nauczyciele zdają sobie sprawę z ogromu wziętej na siebie odpowiedzialności, odczuwają potrzebę ciągłego kształcenia i doskonalenia się, aby przez wspólne usiłowania podnieść na wyższy poziom zarówno wiedzę pedagogiczną w Polsce, jak i tę codzienną powszechną pracę w szkole, bez której najpiękniejsze nawet teorie pedagogiczne nie wydadzą owocu. Tym właśnie dążeniom nauczycielstwa służył kwartalnik pedagogiczny „Szkoła Powszechna”.

Uważano, że zagadnienia wychowania fizycznego i moralnego, jak również sprawy nauczania na wszystkich poziomach szkoły powszechnej, dotychczas traktowane pobieżnie, a w każdym razie mało opracowane w polskiej literaturze pedagogicznej, domagają się większych monografii i studiów obok krótszych przyczynków, będących do nich materiałem. Tej potrzebie miały czynić zadość odpowiednie artykuły, w których łączyć się miały wyjaśnienia teoretyczne ze wskazówkami dla działalności praktycznej. „Szkoła Powszechna” była poświęcona sprawom wychowania i nauczania szkolnego oraz kształcenia nauczycieli i obejmował następujące działy:

- rozprawy i studia z dziedziny wychowania cielesnego, moralnego i umysłowego, dydaktyki, higieny szkolnej i psychologii wychowawczej,

- artykuły z dziedziny metodyki specjalnej wszystkich przedmiotów należących do programu szkoły powszechnej,

- kartki z dziejów wychowania w Polsce,

- sprawozdania z ruchu pedagogicznego w kraju i zagranicą,

- „Dzienniki nauczyciela”, t. j. obserwacje i uwagi z praktyki szkolnej,

- sprawozdania z literatury pedagogicznej (dzieła teoretyczne, z dziedziny pedagogiki i umiejętności pokrewnych, podręczniki szkolne, wydawnictwa dla dzieci młodzieży),

- wskazówki dotyczące samokształcenia nauczycieli,

- kronika bieżąca.

Redakcja „Szkoły Powszechnej” organizowała odpowiednie konkursy. W jej pierwszym numerze z września 1919 roku został ogłoszony konkurs na rozprawę opartą na własnym doświadczeniu nauczyciela na jeden z następujących tematów:

1.W jaki sposób prowadzić tzw. ciche zajęcia z największą korzyścią dla dzieci.

2.W jaki sposób szkoła może się zaopatrzyć w odpowiednie pomoce poglądowe przy pracy nauczycieli i współdziałaniu samych dzieci.

3.Charakterystyka dziecka wiejskiego w wieku szkolnym na ziemiach polskich.

Uważano, że podstawą twórczości w dziedzinie wychowania i nauczania, obok osobistego talentu i natchnienia nauczyciela może być tylko znajomość dziecka.

U zarania niepodległości Polski państwo otoczyło nauczycieli odpowiednią opieką. Wszyscy kierownicy szkół jedno i więcej klasowych otrzymywali od gminy lub z funduszu szkolnego bezpłatne mieszkanie, a w przypadku braku takiego, równoważnik pieniężny. Wszyscy pozostali nauczyciele otrzymywali od państwa bezpłatne mieszkanie lub równoważnik pieniężny. W powiecie, w zależności od stanu rodzinnego nauczyciela wynosił on 240, 300 lub 540 marek rocznie. Do czasu wydania odpowiedniego zarządzenia ministerialnego najskromniejsze mieszkanie nauczycielskie w okresie przejściowym powinno się składać przynajmniej z jednego pokoju z kuchnią i z podłogą. Wszyscy nauczyciele powinni otrzymać bezpłatnie opał lub odpowiedni równoważnik. Kierownicy szkół z reguły, a wszyscy nauczyciele w miarę rozporządzania przez gminę potrzebnym areałem ziemi, mieli otrzymać do użytkowania dwa morgi gruntu ornego w jednej połaci, o ile to możliwe przy budynku szkolnym, nie dalej jak w odległości 1,5 km od szkoły. W przypadkach, gdy gmina nie mogła przydzielić gruntu, co stwierdzały władze powiatowe, nauczyciele otrzymywali równoważnik pieniężny ze skarbu państwa. W powiecie wynosił on 360 marek. Kierownik szkoły (za jego zgodą) mógł mieć zamieniony równoważnik na odpowiednią ilość produktów rolnych w naturze. Jeżeli gminy nie mogły ponieść ciężarów wynikających ze świadczeń dla nauczycieli, miały one możliwość uzyskania na ten cel subwencji ze skarbu państwa.

Nauczyciele brali czynny udział w życiu społecznym. Tak na przykład było podczas  energicznej akcji zwalczania epidemii tyfusu plamistego na obszarze całej Polski. Czynna pomoc w tym względzie była okazana przez państwa koalicyjne, a w szczególności przez USA, które zobowiązały się przysłać kilku lekarzy i 500 żołnierzy-sanitariuszy mówiących przeważnie po polsku. Zostały zorganizowane powiatowe i gminne komitety społeczne do zwalczania tyfusu plamistego działające pod ogólnym kierownictwem Komitetów Okręgowych. W lokalnych komitetach wzięli udział nauczyciele. Ich zadaniem było uświadomienie ludności potrzeby przeprowadzenia gruntownego oczyszczania domostw i ich otoczenia, odkażania odzieży i ciała, w tym do chętnego poddawania się kąpieli. Nauczyciele współdziałali z komitetami w celu ułatwienia pracy lotnym kolumnom sanitarnym i pomocy w dostarczaniu im tymczasowego zakwaterowania i pożywienia. Nauczyciele mieli też dopilnowywać, aby odkażanie było przeprowadzane sumiennie i dokładnie.

W ramach Wielkiej Kwesty Narodowej organizowanej przez Radę Główną Opiekuńczą (RGO) w Warszawie, w myśl zarządzenia Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego (MWRiOP) nauczycieli włączono do akcji zbierania składek pod hasłem „Dzieci dla dzieci”. RGO opublikowała odezwę, w której czytamy m.in.:

(…) Kto ocali te tysiące, dziesiątki tysięcy młodocianych latorośli, które stanowią rękojmię mocy i zdrowia zmartwychwstałej Polski, a które gasną z głodu i wyniszczenia ? Tylko Wy, Wy, w których sercach znajdzie oddźwięk nasze błaganie: RATUJCIE DZICI ! (…) Całe obszary zamienione w pustynię, większość wsi i siół całkowicie lub częściowo wyludniona ,zgliszcza tylko świadczą, że tam żyły istoty ludzkie; pola chwastami porosłe, lasy przetrzebione, inwentarz uprowadzony a nawet ptactwo dzikie z przerażenia w dal uciekło. Ale wszystko to gaśnie wobec ogromu niedoli, jaka zaciążyła nad dziecięciem kresowym. Są okolice gdzie ani jedno dziecko nie pozostało przy życiu; gdzie indziej ocalałe dzieciny pełzają na wpół bezwładne, raczej do kościotrupów podobne, z utęsknieniem wyzwolenia przez śmierć wyczekujące ! Czy dziwne więc, że nie tylko męczennicy kresowi, ale nawet ziemia krwią ich przesiąkła i mogiłkami dziatek pokryta błaga: Bracia Polacy, gdziekolwiek jesteście czy w Wielkopolsce czy w Małopolsce, czy w Galicji, na Litwie lub Rusi, w Europie czy za morzami, o ile w piersi Waszej polskie serce bije, na Boga ! RATUJCIE DZIECI ! Ratujcie te, które jeszcze można, aby się nie zmarniał ten skarb żywy dla ukochanej Polski.

Nauczyciele byli zobowiązani do zapoznawania dziatwy szkolnej z celem i znaczeniem tej akcji, aby w miarę zamożności rodziców pośpieszyła z pomocą przez składki pieniężne w każdej szkole na rzecz nieszczęśliwych dzieci na kresach. W tym celu powstawały komitety szkolne, do których oprócz nauczycieli należały starsze dzieci i opiekun szkoły. Akcja zbierania funduszu nie odniosła jednak pożądanego skutku. Na przykład w jednym z Okręgów Szkolnych zaledwie kilka szkół przysłało do Inspekcji Szkolnej Okręgu skromne datki. Powstałą sytuację potraktowano bardzo poważnie. Szkoły, które nie wykonywały wydanego zarządzenia i nie przedłożyły w terminie odpowiedniego sprawozdania mogły być uważane za nieczynne, a nauczycielom winnym nie wykonywania zarządzenia Inspektor Szkolny Okręgu mógł nie wypłacić poborów.

Związek Nauczycielstwa Szkół Powszechnych w porozumieniu ze Zrzeszeniem Urzędników „Pomoc żołnierzowi” zwrócił się do nauczycieli w całej Polsce z odezwą wzywającą do opodatkowania się na cele samarytańsko-wojskowe w wysokości 1 marki względnie 1 korony miesięcznie. Na podstawie rozporządzenia MWRiOP Inspekcja Szkolna Okręgu począwszy od 1 września 1919 roku potrącała ustalone składki z płacy każdego nauczyciela.

Inną formą wspierania siły obronnej państwa przez władze oświatowe była mobilizacja społeczeństwa na rzecz służby w wojsku i jego wszechstronnego wspierania. W 1920 roku, w obliczu zagrożenia ze strony Rosji Inspektor Dozoru Szkolnego w Pińczowie wydał odezwę do Dozorów Szkolnych i nauczycieli szkół powszechnych. Czytamy w niej m.in.: Ojczyzna w niebezpieczeństwie! Barbarzyńskie hordy wroga zagrażają nam i zbliżają się do naszych granic! Skupmy i rozwińmy wszystkie siły aby się zjednoczyć ku obronie. Zwłaszcza Nauczycielstwo zdziałać tu może bardzo wiele. A więc: Młodzi i zdrowi zapisywać się na front ! Starsi i wszystkie Nauczycielki – działać między ludem, zachęcając do wstępowania na ochotników do wojska i składek, szczególnie na Czerwony Krzyż, który został w Pińczowie założony i do którego wszyscy bez wyjątku winni należeć. Celem jego nieść pomoc rannym przez dostarczanie szpitalom funduszów. Składka roczna 20marek(…) Pożądana również zbiórka zboża, pierza, płótna i tp. Kto daje zaraz, daje dwa razy. (…). Tylko zjednoczenie energiczne i natychmiastowe nas wszystkich i wszystkich sił naszych w tej przełomowej chwili ocalić nas może i musi bo siła w nas niespożyta. Chciejmy tylko ją wydobyć i wskrzesić. Dozory Szkolne miały tę odezwę podać zaraz do wiadomości Nauczycieli i również ze swej strony rozwinąć energiczną działalność w tym kierunku między ludźmi.


Comments are closed.